Dolina Chochołowska

Kolejny spontaniczny plan na weekend. Korzystając z okazji i bliskiej odległości a także okresu kwitnienia krokusów wybraliśmy się z przyjaciółmi do Doliny Chochołowskiej. Nie zakładaliśmy, że dzieciaki będą w stanie dotrzeć o własnych siłach do Polany Chochołowskiej. Trasa nie jest trudna, natomiast ze względu na długość może być nudna i wyczerpująca dla dzieci. Nasza mała grupka urwisów poza kilkoma chwilami słabości była zdecydowanie zmotywowana do zobaczenia niezliczonej ilości krokusów 🙂 A zapasy bananów, jabłek i czekolady trzymały ich energię na odpowiednim poziomie.
Trasa w górę zajęła nam około 2 godzin 15 minut. W drodze powrotnej skorzystaliśmy już z bryczki ponieważ dzieciaki były senne i zmęczone.

DSC_0003

SONY DSC
Chwila odpoczynku dla małych nóżek jak najbardziej wskazana 🙂

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC
Najważniejsi  w ❤

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC
Friends

SONY DSC

SONY DSC

 

Reklamy
Dolina Chochołowska

Rezerwat Białej Wody

Biała Woda to nie tylko nazwa dawnej wsi w Jaworkach ale to przede wszystkim miejsce znane z urokliwego Rezerwatu Przyrody Biała Woda.
Tuż za Szczawnicą prawie na samym końcu wsi Jaworki znajdziemy niezwykłe skały u stóp których miejscami przepływa biały potok.
Trafiliśmy na to miejsce zupełnie przypadkiem rezerwując apartamenty na weekend z przyjaciółmi. W pierwszej wersji w planach była wyprawa do Wąwozu Homole, jednak właściciele apartamentów polecili nam spacer do Białej Wody.
Trasa jest bardzo łagodna, można ją pokonać pieszo spacerkiem, na rowerze jak i z wózkiem dziecięcym.
Dzieciaki były zachwycone możliwością wdrapania się na skałki i wrzucaniem kamyków do potoku. Idealne miejsce aby odpocząć i naładować akumulatory z dala od zgiełku dość tłumnie odwiedzanego Wąwozu Homole.

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

SONY DSC

A po spacerze, szaleństwo na placu zabaw 🙂

 

 

Rezerwat Białej Wody

Październik – Listopad 2015 mobile mix

Piękna polska, złota jesień rozpieszczała nas dość często. Pozwoliło nam to aktywnie spędzać czas. Rozpoczęliśmy testować nowy rower. Trochę obawialiśmy się jak poradzisz sobie z hamulcem ręcznym, ale po miesiącu już wiedzieliśmy, że Tobie najlepiej hamuje się na żwirku 🙂 Spędziliśmy również cudowny weekend z przyjaciółmi w Zwardoniu. Domek w górach otoczony lasem pozwolił na upragniony relaks w doborowym towarzystwie.

DSC_0028

Pierwsze testy nowego rowerka

DSC_0037

DSC_0016(1)DSC_0021DSC_0007(1)FB_IMG_1443357027470

W przedszkolu poznajecie nowe pasje

FB_IMG_1443356803812FB_IMG_1444075807419DSC_0471DSC_0408

W kinie popcorn musi być!

DSC_0404DSC_0085DSC_0136DSC_0098DSC_000007DSC_000001DSC_000003

Październik – Listopad 2015 mobile mix

Sierpień w pigułce

Chorzowskie Wesołe Miasteczko pamięta jeszcze moje dzieciństwo. Pewnego upalnego dnia sierpnia postanowiliśmy zapoznać Cię z parkiem rozrywki z naszych czasów 🙂 Cały dzień upłynął nam na zabawie w dobrym towarzystwie.

SONY DSC
Ukochane ciufy

SONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSCSONY DSC

DSC_0329DSC_0343

DSC_0351DSC_0356

Każdy bielszczanin (i nie tylko) z pewnością zna to miejsce. Delicje niezmiennie najlepsze.

Sierpień w pigułce

Trochę nas tu nie było …

Wstyd się przyznać, ale zaniedbałam nasz pamiętnik. Powstała luka, którą ciężko będzie teraz wypełnić bo choć jest z tego okresu mnóstwo zdjęć i filmów wspomnienia są ulotne. Tak wiele sytuacji nie udało się uwiecznić na zdjęciu a można było je zapisać tutaj. Czas naprawić ten błąd.

Trochę nas tu nie było …

Z serii „Max w podróży” – Bułgaria

Nadszedł czas wakacji, pakowania walizek, zamykania tematów w pracy, włączania automatycznej odpowiedzi w e-mailu 🙂

Ufff, teraz już odpoczywamy. W tym roku postanowiliśmy urlopować się w lipcu a nie jak zawsze końcem sierpnia.
Ponieważ Twoje stopy mają nadal tendencję do koślawienia, głównym kryterium przy wyborze miejsca na wakacje była piaszczysta plaża. Brak morderczych temperatur, to już kryterium Twoich staruszków 🙂

Razem nie odwiedziliśmy jeszcze Bułgarii, więc postanowiliśmy udać się w kierunku Słonecznego Brzegu.
Pełni entuzjazmu wyruszyliśmy w kierunki lotniska. Droga minęła szybko i przyjemnie. Liczba zadanych pytań „mamo! no gdzie są te wakacje?” zbliżała się powoli do 30, kiedy to naszym oczom ukazał się port lotniczy Pyrzowice. Amen. Jeszcze tylko parking, formalności na lotnisku i będziemy fruwać. 

wpid-wp-1438265934429.jpeg

i tak przez godzinę 🙂

Odczekaliśmy grzecznie 2 godzinki do odlotu. Przyjechał po nas autobusik i podwiózł do samolotu. Szybkie zajęcie miejsc. Kolejne pytania „mamo! no gdzie są te wakacje?”. A my nadal na ziemi. 10 min spóźnienia, 20, po 30 min personel pokładowy zaczyna rozdawać wodę mineralną. Moje pierwsze myśli – żegnajcie wakacje 😦
Dzieciaki w samolocie zaczynają wariować, ten płacze, ten chce lecieć, Tobie też udziela się nerwowa atmosfera i marudzenie wchodzi na wyższy poziom. Obsługa informuje, iż czekamy na serwis techniczny gdyż mamy drobną usterkę.
Oczywiście moja głowa zaczyna snuć katastroficzne wizje. Twój płacz w niczym nie pomaga. Sięgamy po tablet. Oglądamy „Opowieść wigilijną Smerfów”:) bo każda pora roku jest dobra na tą bajkę. Względny spokój, przynajmniej w naszym rzędzie. Reszta maluchów jeszcze rozrabia.
Po 1,5 h czekania zapinamy pasy i udajemy się na wymarzone wakacje. Startujemy a po 3 sekundach zasypiasz błogim snem 🙂

Lotnisko w Burgas, godzina 23:30, temp. + 15 st. Tatko wysiadając z samolotu, kwituje to jednym zdaniem „o żesz, jak tu zimno”. Staram się tego nie komentować 🙂 Odbieramy bagaże, jeszcze tylko transfer do hotelu i wygodne łóżeczko. Autokar, miła Pani rezydentka, choć troszkę zagubiona, jak się później okaże, bardziej niż troszkę, miło nas wita i wyruszamy do hotelu. Wróć! Do 10 hoteli ulokowanych na trasie. Nasz w odległości 35 km od lotniska jest o dziwo dopiero na 8 miejscu 😦 Pan kierowca gubi się jakieś 3 razy, zapomina zamknąć bagażnik i tak jedziemy dobry kawałek. Po blisko 2 godzinach jesteśmy na miejscu. Z duszą na ramieniu wchodzimy do hotelu, bo z pewnością coś nam się jeszcze dziś przydarzy. Okazuje się, że czekają na nas już tylko miłe niespodzianki i całe 7 dni bawimy się znakomicie, choć z Twoim humorami. Nie nastawialiśmy się na zwiedzanie dlatego dużo zdjęć to plaża lub basen. Na jeden ze spacerów zaplanowaliśmy wizytę w pobliskim Neseberze. Spacerując po zacienionych uliczkach Starego Miasta, uciekaliśmy przed słońcem. 
Czytaj dalej „Z serii „Max w podróży” – Bułgaria”

Z serii „Max w podróży” – Bułgaria

Z serii „Max w podróży”

Zawsze chciałam zobaczyć nadmorskie plaże naszego wybrzeża poza sezonem, kiedy to nie są oblegane przez tłumy turystów, a mewy nie są jeszcze na tyle bezczelne i nie podkradają frytek ze stolika 🙂 

W ostatni weekend udało się nam wybrać do Kołobrzegu. Droga minęła nam bardzo przyjemnie. Kolejny raz utwierdziłam się w przekonaniu, że Ty bardzo lubisz samochody. Najpierw podróż zadziałała na Ciebie usypiająco, a później wszystko dookoła było na tyle nowe i ciekawe, że 8 godzinna podróż minęła bez żadnych niespodzianek. 

Już w czwartek, byłeś bardzo podekscytowany wyjazdem nad morze. Ciągle tylko pytałeś „mamo, kiedy pojedziemy nad morze?”.

W piątek około południa, postawiliśmy bose stopy na kołobrzeskiej plaży. Przywitało nas piękne słońce, lekki wiaterek i szum morza. Spacerom nie było końca. Udało się nam wybrać na krótką wycieczkę rowerową do pobliskiego Ekoparku, gdzie przyroda oczarowuje nawet największego mieszczucha.

Dla Ciebie i tak największą frajdą było szaleństwo na pustej plaży. W sumie chyba każde dziecko cieszyłoby się z tak ogromnej piaskownicy „na wyłączność” 🙂

Miałeś również swoją pierwszą przygodę z dużym basenem. Bez problemu ubrałeś rękawki i krok po kroku uczyliśmy się pływać. Zamiłowanie do ciepłej wody z pewnością odziedziczyłeś po mnie. Po kilku minutach w dużym basenie oboje wybraliśmy mniejszy z jacuzzi i cieplejszą wodą 🙂 Tatko dzielnie pływał sobie sam.

Ten czas, w którym teraz się znajdujesz to najcudowniejsze chwile. Poznawanie nowych rzeczy daje nam tyle radości, że razem z tatkiem czerpiemy z tego pełnymi garściami. Czasami zaskakujesz nas w najmniej spodziewanych sytuacjach, gdzie uśmiech sam pojawia się na twarzy i ciężko go opanować. I najgorsze, że potrafisz to zrobić wtedy, kiedy akurat się na siebie złościmy.
Co w pewnym sensie też ma swój urok.

DSC09009

Centrum dowodzenia 🙂

DSC09010 SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Bliskie spotkania z piaskiem

SONY DSC SONY DSC

EKOPARK

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC DSC09211 SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC IMG_3770 IMG_3772 IMG_3777

Z serii „Max w podróży”