Razowiec z suszonymi pomidorami

Zawsze uwielbiałam jeździć do babci na wieś. Poza bezkresem pól gdzie można było urządzać różnego rodzaju zabawy doskonale pamiętam zapach chleba pieczonego w kaflowym piecu, który wypełniał każdy kącik domu.
Od jakiegoś czasu ten zapach znów zaczął za mną chodzić, chciałam choć na chwilę poczuć się jak mała dziewczynka 🙂
Wczoraj wieczorem zakasałam rękawy i oto jest, mój pierwszy razowiec home made.

20140712-133235-48755176.jpg

Podrzucam Wam przepis na ten szybki wypiek.

Potrzebujemy:

• 20 g świeżych drożdży
• 1 łyżeczka cukru
• 1 łyżeczka soli, jeśli ktoś lubi troszkę słony chlebek proponuje dodać 2 łyżeczki
• 400 g mąki pszennej razowej ( ja użyłam mąki do wypieku domowego chleba MELVIT)
• 350 g wody mineralnej niegazowanej (odmierzam kieliszkiem 50)
• 10 kawałków suszonych pomidorów z oliwy, pokrojonych w kosteczkę

Zabieramy się do roboty:

Drożdże rozpuszczamy w 3 łyżwach wody i dodajemy cukier.
Mąkę przesiewamy do dużej miski, dorzucamy otręby, które zostają na sitku.
Dorzucamy sól, pokrojone pomidory i wszystko razem dokładnie mieszamy. Ręką, łyżką czym kto lubi 😉
Na końcu dolewamy wodę mineralną i ponownie mieszamy, ciasto powinno być rzadkie więc spokojnie można dodać więcej wody jeśli 350 g będzie za mało.
Całość przykrywamy i odstawiamy do wyrośnięcia na min. 2 godziny. Moje stało w temp 20 st. 10 godzin.
Wyrośnięte ciasto mieszamy łyżką tak żeby znów opadło.
Piekarnik nastawiamy na 250 st. i wkładamy do niego żaroodporny garnek bez pokrywki (najlepszy jest podobno żeliwny, ja użyłam szklanego i posmarowałam dno i boki 2 kroplami oliwy żeby chleb nie przywarł).
Kiedy piekarnik będzie już nagrzany wyciągamy garnek (UWAGA GORĄCO!!!) i przelewamy do niego ciasto. Zamykamy piekarnik i zaczynamy zabawę. Najpierw pieczemy 5 minut bez przykrywki. Następnie przykrywamy garnek i pieczemy 25 minut. Kolejne 20 minut pieczemy bez przykrywki (UWAGA GORĄCE!!!). Jeśli w między czasie wierzch chleba zbyt szybko się rumieni, przykryjcie go kawałkiem folii aluminiowej.
Po upieczeniu od razu wyciągamy z piekarnika i wykładamy z garnka do ostygnięcia.
Jeśli tak jak ja lubicie ciepły chlebek z masełkiem, po około 10 minutach możecie zabierać się do krojenia 😉

W kwestii doboru składników jest pełna dowolność. Kolejnym razem z pewnością dodam kminek i odrobinę podsmażonego boczku.
A teraz życzę Wam smacznego i idę zobaczyć czy została jeszcze chociaż mała, chrupiącą piętka.

20140712-135655-50215881.jpg

Jeśli macie jakieś inne sprawdzone przepisy, dajcie znać w komentarzach.

Razowiec z suszonymi pomidorami

Spaghetti z tuńczykiem i cukinią

Uwielbiam gotować, ale. No właśnie, zawsze jest jakieś ale. Nie lubię spędzać w kuchni zbyt dużo czasu. Lubię dania, które nie wymagają zbyt długiego przygotowania. Dlatego pokochałam ten przepis i często wrzucam do naszego menu. Nawet z małym pomocnikiem, wszystko zajmuje jakieś 25 minut. Szybko, smacznie i zdrowo.

Potrzebujemy (dla 2 osób) :

400 g makaronu spaghetti (z penne, wychodzi równie pysznie)
1 duża cukinia
1 duża cebula
3 łyżki śmietany 18% (zamiennie z gęstym jogurtem naturalnym)
1 puszka tuńczyka w sosie własnym
1 łyżeczka mielonego tymianku
pieprz i sól
oliwa do smażenia

DSC09364a

I przystępujemy do działania.
Makaron gotujemy wg instrukcji na opakowaniu. Ja dodaje kilka kropel oliwy żeby się nie sklejał.
Cebulę kroimy w drobną kostkę, cukinie w pół talarki. Smażymy na rozgrzanej patelni, aż składniki zbrązowieją.
Dodajemy tuńczyka a następnie śmietanę. Delikatnie mieszamy wszystkie składniki i odstawiamy z ognia.
Przyprawiamy pieprzem, solą oraz tymiankiem.
Makaron odcedzamy i mieszamy z farszem.
Dla sero-maniaków polecam posypaniem żółtym serem.

DSC09368a

Życzymy smacznego !!!!

Więcej zdrowych i szybkich dań możecie znaleźć tu

SONY DSC SONY DSC DSC094000a DSC09404a

Spaghetti z tuńczykiem i cukinią

Keep calm be my Valentine i daj mi słodycze

Wielkimi krokami zbliża się Święto Zakochanych. Z każdej półki sklepowej atakują nas specjalnie na tę okazję przygotowane bombonierki, misiaczki, kwiatuszki i wiele innych podobnych „made in china”.

My nie obchodzimy tego święta jakoś szczególnie. Uważamy, że uczucia powinniśmy okazywać sobie na co dzień. Niemniej jednak, widok facetów w kolejce w kwiaciarni jest już na tyle rzadki, że w ten dzień chwyta za serce.

Ponieważ, ja mam zapędy kulinarne, a tatko M jest wyjątkowym łasuchem, zdecydowanie wolę sama coś przyrządzić. A, że w tym roku mam jeszcze małego pomocnika w kuchni zapowiada się niezła zabawa.

pralinki pixlr

Na pierwszy rzut idą Pralinki czekoladowe z nadzieniem malinowym

Składniki na około 15 czekoladek:
– 150 g mrożonych malin (albo świeżych), jeśli ktoś nie lubi malin to można użyć zamiennie truskawek
– cukier do smaku (dałam 1 łyżkę)
– 100 g białej czekolady
– 120 g czekolady gorzkiej 64% (deserowej lub mlecznej)
– 30 ml śmietanki kremówki 36%
– 1 łyżka likieru kawowego, brandy lub zwykłej wódki

SONY DSCPrzygotujemy mus z malin (można zblendować) przekładamy do garnuszka i dodajemy cukier. Gdy zaczną się gotować zmniejszamy ogień, dodajemy alkohol i gotujemy do odparowania wody. Do musu dodajemy białą czekoladę i śmietankę. Mieszamy do rozpuszczenia i dokładnego połączenia wszystkich składników. Odstawiamy do przestudzenia.

Ciemną czekoladę rozpuszczamy w kąpieli wodnej. Studzimy. Gdy lekko zgęstnieje pędzelkiem (jaki kto ma w domu, ja użyłam zwykłego do farbek) smarujemy dno i boki foremki. Aby czekoladki nie popękały przy wyjmowaniu warstwa czekolady powinna być dość gruba.

SONY DSCJak czekolada już zastygnie, nakładamy nadzienie truskawkowe, tak aby zostało odrobinę miejsca na górną warstwę czekolady.

SONY DSC

Resztę czekolady ponownie podgrzewamy w kąpieli wolnej i zalewamy nią czekoladki. Odstawiamy do przestudzenia.

Zastygnięte pralinki delikatnie wyjmować z foremki aby nie popękały. A później sprawdzamy dlaczego nasi mężczyźni nagle tak często wędrują do kuchni 🙂

SONY DSCSONY DSC

SONY DSC

Życzymy smacznego !!!

serce

Jak już wspomniałam tatko M jest łasuchem, na widok czekolady reaguje jak Kubuś Puchatek na miodek 😉
Jego ulubionym wypiekiem są muffinki, oczywiście czekoladowe.

A więc nasza druga propozycja to Czekoladowe muffinki z serduszkiem (w wersji nie walentynkowej wypełniam je budyniem lub musem czekoladowym – wiem, wiem, są mega słodkie, ale tatko uwielbia, więc cóż począć 🙂 ).

SONY DSCSkładniki (na 5-6 muffin):
– 50 g gorzkiej czekolady
– 100 g mąki
– 50 g cukru
– 1 jajko
– 15 g masła
– 100 ml ciepłego mleka
– 1 łyżeczka cukru waniliowego
– ¼ łyżeczki sody
– 1 łyżka kakao

można też skorzystać z gotowych mieszkanek do babeczek.

Składniki na krem:
– 150 ml śmietanki 30 %
– 1-2 łyżeczki cukru pudru (do smaku)
– barwnik różowy


Czekoladę, masło i mleko wkładamy do garnuszka i podgrzewamy do rozpuszczenia. Odstawiamy do przestudzenia.
W między czasie mieszamy składniki suche.
Do przestudzonej masy czekoladowej dodajemy jajko, mieszamy, a następnie przy użyciu miksera łączymy z suchymi składnikami.

SONY DSC

Gotową masę przekładamy do foremki wyłożonej papilotkami.

Babeczki pieczemy 20 minut w piekarniku rozgrzanym do 180°C.

SONY DSC

Upieczone babeczki wyjmujemy z piekarnika do przestygnięcia.

Delikatnie odcinamy wystające spoza papilotek ciasto i wycinamy serduszka.

Schłodzoną śmietankę ubijamy, dodajemy do smaku cukier puder i kroplę różowego barwnika dla uzyskania koloru.

Śmietankę wkładamy do szprycy, część masy wyciskamy na środek muffiny, delikatnie przykrywamy wierzchem i uzupełniamy serduszko różową śmietanka.

Można podawać od razu lub lekko schłodzić w lodówce.

SONY DSCŻyczymy smacznego !!!  serce

Keep calm be my Valentine i daj mi słodycze

Mama! niam, niam

Ten kto zna mojego synka wie doskonale, że on uwielbia jeść. Kosztuje wszystko, szuka swoich smaków a ja mu tego nie zabraniam.

Ponieważ ja w dzieciństwie należałam do „niejadków” to non stop słyszałam od rodziców, „będziesz siedzieć przy stole tak długo aż zjesz” i tego typu podobne pogróżki 😦 Będąc w ciąży, postanowiłam sobie, że nigdy nie będę zmuszać swojego dziecka do jedzenia. I na szczęście Max w kwestii jedzenia podał się raczej na tatusia, więc póki co problemu nie ma.

To, że pozwalamy mu poznawać różne smaki, nie znaczy, że nie zwracamy uwagi na to co zjada. Wręcz przeciwnie. W czasie ciąży zaczęłam przykładać większą wagę do tego co jemy. Przecież w końcu „jesteś tym co jesz”. I teraz staramy się dobierać potrawy tak żeby było smacznie ale i zdrowo.

Max chodząc do żłobka ma raczej stały harmonogram posiłków. Rano w domu pije mleczko, potem zjada jogurcik, obiadek (od 2 tygodni już dwudaniowy), deserek owocowy. Po przyjściu do domu jest jeszcze kaszka/budyń lub jego ulubione parówki (mamusi zresztą też 🙂 ) i przed spaniem mleko. Jednak pomiędzy tymi posiłkami zazwyczaj coś tam sobie podgryza, albo są to paluszki albo owoce.

W Święta BN podjadał trochę pierniczków, które bardzo mu zasmakowały. Jednak okres świąteczny się skończył, a co za tym idzie pierniczki również więc czas na przygotowanie innej, zdrowej przekąski, która mogłaby zastąpić ciastka kupowane w sklepie.

I tak jakiś czas temu na blogu makecookingeasier.pl znalazł się fajny przepis na domowe ciasteczka w formie bezglutenowej. My na szczęście tolerancję na gluten mamy wyborną, ale ciasteczka wychodzą tak pyszne, że warto spróbować.

Bananowe ciasteczka bez mąki i cukru

Na swoje potrzeby nieco zmodyfikowałam ten przepis, mianowicie orzechy ograniczyłam jedynie do kilku laskowych a w zamian dodałam suszone morele i rodzynki.

Składniki

1 szklanka płatków owsianych

garść bakalii (orzechy laskowe, rodzynki, morele, suszona żurawina)

1 łyżka wiórków kokosowych

szczypta cynamonu

1 łyżka startej skórki z pomarańczy

1 łyżka masła

1 duży dojrzały banan

2 łyżki miodu

1 jajko

SONY DSCJajko ubijamy na gładką masę. Banana rozgniatamy i łączymy z miodem. Bakalie wrzucamy do melaksera i rozdrabniamy. Wszystkie składniki łączymy ze sobą i dokładnie mieszamy, do uzyskania kleistej konsystencji.SONY DSCPiekarnik nagrzewamy do temp. 200 stopni C. Ciasto nakładamy na blaszkę wyłożoną papierem do pieczenia i pieczemy około 10 – 12 minut do zbrązowienia.SONY DSCNa koniec wyciągamy z piekarnika i nie martwimy się o dodatkowe kalorie bo ciasteczka są energetyczne i nisko kaloryczne.

Życzymy smacznego !

SONY DSC

Mama! niam, niam