Majowe zmarzluchy

Kolejny raz pogoda pokrzyżowała nam plany. Weekend mieliśmy spędzić na zwiedzaniu zakątków Sandomierza, a zamiast tego dokonaliśmy drobnego przemeblowania w mieszkaniu. Brak deszczu, zachęcił do spaceru w Szczyrku, skakania po kałużach i sprawdzania poziomu wody w rzece. Trudno było odwrócić uwagę Max’a od niewielkiego wodospadu. W taką pogodę idealnie sprawdziły się wkładki polarowe do kaloszy Wola oraz softshell z Decathlonu. 

Na szczyrkowskim deptaku nie spotkaliśmy praktycznie żadnego entuzjasty spacerów w taką pogodę, więc Max miał całą szerokość spacerniaka dla siebie.
Wszystko było OK, nawet pomimo zmarzniętych paluchów, gdyby nie jedna sytuacja, o której przeczytacie na naszym fanpage.

I może się czepiam i robię z igły – widły, ale dopóki mam z tym problem będę mówić o tym głośno. Uważam że, skoro miejscowość turystyczna, która nastawiona jest na turystów, w dużej mierze rodziny z dziećmi, to chyba knajpa, przepraszam, restauracja w samym centrum Szczyrku może zainwestować całe 250 zł i ułatwić życie rodzicom maluchów w pampersach. Póki co, pretenduje do listy miejsc nieprzyjaznych dzieciom.

Jeśli już jesteśmy w temacie przewijaków polecam Przewijak na trasie, więcej o tej stronie pisała już Beskidzka mama.

DSC02211a DSC02225a DSC02231a DSC02242a DSC02245a DSC02252a DSC02261a DSC02288a DSC02291a DSC02331a DSC02395-1a

A wieczorem, korzystając z Nocy Muzeów, matka straszyła duchy na Starym Cmentarzu Ewangelickim w Bielsku-Białej.

SONY DSC

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Reklamy
Majowe zmarzluchy

Kolorów moc

DSC01366

W sobotni dzień tak intensywnie kibicowaliśmy tatkowi podczas Danone World Cup, że udało się nam cyknąć aż jedno zdjęcie. Poza kibicowaniem było tyle atrakcji, że nie mieliśmy głowy do fotografowania. Max’a najbardziej pochłonęła jedna atrakcja na całej imprezie – jedzenie. Nie mielił w buźce nic tylko wtedy kiedy spał. Ale my dziś nie o tym.

Wracając do domku po całej imprezie, jechaliśmy przez nasze okoliczne wioski. Zza chmur wyjrzało słońce, a nam ukazały się piękne pola kwitnącego rzepaku skąpane w jego promieniach. Niestety byliśmy wszyscy na tyle zmęczeni, że nikt nie miał ochoty na fotografie 😦 Na szczęście w niedziele pogoda okazała się na tyle łaskawa, że coś tam udało się nam jednak uchwycić. Kiedy wysiedliśmy z samochodu obok jednego z pól, poczułam piękny zapach, dopiero po chwili do mnie dotarło, że to rzepak właśnie tak pachnie. Wiosno, nie odchodź !!!

DSC01369

 

DSC01370

czapka – GAP

spodnie, kurtka, koszulka – zara

buciki – Bartek

DSC01382

 DSC01376

DSC01385

kiedy matka zachwycała się rzepakiem, dziecko zgłębiało wiedzę dotyczącą budowy dmuchawców

DSC01388

 

DSC01398

 

DSC01400

 

DSC01414

 

DSC01475

 

DSC01495

po spacerze nadszedł czas na drzemkę

Kolorów moc

Cisza i spokój

Święta, święta i po świętach.
Ale to były zupełnie inne święta niż dotychczas. Takie na totalnym luzie.

Nie było ciśnienia, że okna muszą być umyte a ciasto wstawione do piekarnika. Nie goniliśmy w ogóle a i tak wszystko było gotowe na czas.
Można było spokojnie się wyciszyć i cieszyć chwilami w swoim towarzystwie.

Tak szczerze powiedziawszy nie lubię świąt, całego tego szaleństwa z nimi związanego. Tych kolejek w sklepach, gdzie ludzie robią zapasy tak jakby po świętach wszystkiego miało zabraknąć.
To nie są już takie święta jak te kiedy byliśmy mali, kiedy to sklepy były zamknięte od popołudnia Wielkiej Soboty aż do po świątecznego wtorku.

Ale pomimo mojego negatywnego nastawienia do całej tej atmosfery, żałuję że już się skończyły. To był magiczny czas, głównie dzięki naszemu małemu króliczkowi, który ze swoim dobrym humorem rozganiał deszczowe chmury i jednym uśmiechem sprawiał, że chciało się wstać od stołu i wyjść na spacer czy do piaskownicy.
Bo co z tego, że przed chwilą padał deszcz. Zakładaliśmy kaloszki i wyfruwaliśmy na zewnątrz zaczerpnąć świeżego powietrza i kilku kropel wiosennego deszczu (też znacie ten przesąd, że pomaga dzieciakom rosnąć :)?).
Skacząc po kałużach, odpowiadaliśmy nieskończoną ilość razy na pytania „a cio to?” , „a to?”, „a tu?, pokazując jak w około przyroda budzi się do życia.

I jeszcze nasza pierwsza przedświąteczna rozmowa z Max’em, kiedy to po powrocie z pracy zastałam mega bałagan w jego pokoju:
A: „Maxiu, dlaczego tu jest taki bałagan, oszalałeś kochanie?”
M (z łobuzerskim uśmiechem): „a ti?”

tak, że teges, relax, take it easy 🙂

 DSC01192aradość z takiej ilości piasku – bezcenna

DSC01208ana początku tatko jeszcze asekurował, a później ….

DSC01212aśmigał sam, aż piszczał z radości

DSC01220a

już kombinuje skróty

DSC01234aDSC01260aplac zabaw na wysokości 526 m n.p.m

DSC01256aDSC01271aDSC01280a DSC01285a DSC01287a DSC01290a

 takim uśmiechem rozbraja mnie co dzień 🙂

Cisza i spokój

Spacerów nadszedł czas !

Ciepło, cieplutko ! Nareszcie. I wszyscy na hipp hurra wychodzimy na spacer. Udało się pokonać choróbsko i teraz pozostaje tylko korzystanie z cudnej pogody. Pozostawiam Was ze zdjęciami z ubiegłej soboty, gdzie temperatura w BB dochodziła do 20 st. C i oczywiste było, że wybierzemy się do parku w Pszczynie 🙂

 

Enjoy !

DSC00589

DSC00662

SONY DSC

DSC00670 DSC00677

DSC00687

SONY DSC

DSC00823

I cała trójka na zdjęciu 🙂

DSC00842 DSC00847

czapa - allegro
szalik - cool club
kurtka- zara
spodnie- cool club
buty - bartek

DSC00853

Spacerów nadszedł czas !

Plan doskonały

Mistrzyni planowania. Zawsze miała wszystko poukładane wg swojego planu. Zawsze na czas, bez zbędnych opóźnień zgodnie z maksymą „szanuj czas bliźniego tak jak chciałabyś aby inni szanowali Twój”. Jej idealne porządki można było zauważyć po tym, że książki na półkach układała kolorami, choć nie, dalej tak robi. Kandydatka na perfekcyjną panią domu 2.
I nagle, trach! Wszystko poszło się bujać! (żeby nie używać dobitniejszego słowa). Cały plan wypracowany latami jasny szlag trafił!
Zaczęło się od niewinnych spóźnień, przez bałagan w szafie, po sterty rosnącego prania nad którym może ktoś w końcu się zlituje i chwyci za żelazko. Transformacja, która prowadzi do katastrofy ekologicznej w instytucji zwanej „domem”. A może po prostu za dużo spraw na barkach jednej osóbki, która zawsze wszystko robiła sama bo przecież każdy inny zrobi źle lub niewystarczająco dokładnie?
Może czas najwyższy na zmiany, które zaprowadzą ład i porządek a przy tym wygospodarują trochę wolnego czasu dla instytucji zwanej „matką, żoną i kochanką”?
Czas na keep calm and relax!
Czas na pomoc domową!
Czas na przewartościowanie swojego życia!

Oto co potrafi zrobić z człowiekiem siedzenie w domu z chorym dzieckiem, które nie jest zadowolone z tego, że ciągle sprawdzasz coś na laptopie czy telefonie, a gdy ono chce robić to samo, Ty mu odmawiasz. Gdy Ty masz furę prasowania to ono akurat ma ochotę na czytanie książki lub układanie wieży z klocków. I możecie się jedynie dogadać w kwestii odkurzania bo to nadal jest dla niego interesujące zajęcie.

To były 2 totalnie niezaplanowane tygodnie, z wszelkiego rodzaju odmianami chaosu. Kompletnie mi się nie podobały. Ba! Nawet doprowadzały do wściekłości. Ale pokazały, że są teraz inne priorytety i czas zwrócić na nie większą uwagę. Bo za chwilę może się okazać, że to ja będę miała ochotę poczytać z nim książkę lub obejrzeć film a on wtedy będzie miał ciekawsze zajęcia.

Dziękuje Ci syneczku !

DSC00415

DSC00407

DSC00422

czapka – allegro
szalik – Cool Club
kurteczka – Zara
spodnie – F&F
buciki – Reebok

Plan doskonały

Dzień wagarowicza

I miało być już po wszystkim. Miało być bez lekarstw, bez antybiotyku z możliwością wychodzenia na zewnątrz i korzystania z pięknej pogody. Niestety jest zupełnie inaczej. Jest nadal antybiotyk, są nadal nebulizacje i truchlejące serce matki, która patrzy na swoje dziecko i rozkłada ręce, bo to i śmieje się i gaworzy i rozpiera je energia, a w płucach szaleje zaraza i wyjść nie chce. I pytanie rodzi się głowie, jak zmusić malucha do odksztuszania ? Oklepywanie nie daje zamierzonych efektów a kaszlu mamy jak na lekarstwo. Już nawet sama chodzę i kaszlę „na niby”, żeby młody naśladował – czasami pomaga, ale rzadko. Poza tym jednym małym problemem, patrząc na Max’a wszyscy pytają czy on aby na pewno jest chory. Niestety wirusowe zapalenie płuc nie odpuszcza, ale my też nie i walczymy dalej. Przynajmniej Dzień Wagarowicza spędzamy z dala od pracy, choć wolelibyśmy z innym stanem zdrowia.

DSC00321 DSC00367 DSC00342 DSC00328 DSC00376 DSC00333

koszulka – Zara

okulary – z pudła skarbów mamy 🙂

Dzień wagarowicza

Winter bye, bye !!!

DSC09103 DSC09106

Mam nadzieje, że to był ostatni weekend w którym ubieraliśmy puchowe kurtki i lada moment wskoczymy w wiosenne ubrania. Tym czasem, wrzucamy kilka zdjęć z ostatniego, zimowego jeszcze, spacerku po Wiśle.

DSC09017

DSC08983

kurtka – Zara

komin + czapa – hand made by ciocia A.

spodnie – Zara

rękawiczki – F&F

buciki – CoolClub

DSC08992DSC09018 DSC09021DSC09028 DSC09055 DSC09125DSC09109 DSC09122

Obrazek