Wagarów ciąg dalszy

Troszkę nas tu nie było. A to wszystko przez kolejne choroby, które nas zaatakowały. Max tym razem złapał obustronne zapalenie płuc, z całym dobrodziejstwem inwentarza. Oczywiście jakby tego było mało, matka podłapała bakterie od dziecka i rozłożyła się również na dobre. Z 40 st. gorączką, gruźliczym kaszlem i katarem po pas, przykułam się do łóżka na 3 dni. Cały ten czas, sponsorowaliśmy chyba wszystkie wielkie koncerny farmaceutyczne. Po jednej wizycie w aptece stwierdziłam, że nie stać mnie na chorowanie.

Do opieki nad nami trzeba było wzywać obie babcie, bo o ile Max’a pomimo choroby i lekkiej gorączki roznosiła energia to matka wyglądała już jak wrak człowieka. Ale co było, to było. Na szczęście dochodzimy do siebie, co prawda powolutku, ale mój organizm nigdy nie miał przyjemności obcować z tak wysoką gorączką i chyba się bidulek pogubił, bo nie wie jak się szybko zregenerować.
Oczywiście z racji tego, że się pochorowaliśmy wyjazd majówkowy trzeba było niestety odwołać, ale matka nie była by sobą gdyby nie wymyśliła czegoś innego w zamian 🙂 Oby tylko już zdrowie nie spłatało nam figla.

 

Reklamy
Wagarów ciąg dalszy

Dzień wagarowicza

I miało być już po wszystkim. Miało być bez lekarstw, bez antybiotyku z możliwością wychodzenia na zewnątrz i korzystania z pięknej pogody. Niestety jest zupełnie inaczej. Jest nadal antybiotyk, są nadal nebulizacje i truchlejące serce matki, która patrzy na swoje dziecko i rozkłada ręce, bo to i śmieje się i gaworzy i rozpiera je energia, a w płucach szaleje zaraza i wyjść nie chce. I pytanie rodzi się głowie, jak zmusić malucha do odksztuszania ? Oklepywanie nie daje zamierzonych efektów a kaszlu mamy jak na lekarstwo. Już nawet sama chodzę i kaszlę „na niby”, żeby młody naśladował – czasami pomaga, ale rzadko. Poza tym jednym małym problemem, patrząc na Max’a wszyscy pytają czy on aby na pewno jest chory. Niestety wirusowe zapalenie płuc nie odpuszcza, ale my też nie i walczymy dalej. Przynajmniej Dzień Wagarowicza spędzamy z dala od pracy, choć wolelibyśmy z innym stanem zdrowia.

DSC00321 DSC00367 DSC00342 DSC00328 DSC00376 DSC00333

koszulka – Zara

okulary – z pudła skarbów mamy 🙂

Dzień wagarowicza

Przymusowe wolne

Niestety dopadło i nas. Po 2 tygodniach kaszlu, który potrafił na 30 minut wybudzić młodego w nocy, dwóch butelkach syropku i niezliczonej liczbie nebulizacji, w naszym małym ciałku pojawiło się zapalenie płuc 😦

Na szczęście z objawów mamy jedynie kaszel i skromny katar, gorączka póki co nas omija. Wirus, który obecnie szaleje, powoduje zapalenie oskrzeli albo zapalenie płuc. W naszym regionie szpitale wypełnione są po brzegi. Brakuje miejsc.

Nas, póki co szpital nie dotyczy. Siedzimy sobie w domu, choć wolelibyśmy spędzać te ciepłe dni na zewnątrz. Ale najważniejsze, że Max bardzo dzielnie znosi to choróbsko. Jest radosny, chętny do zabaw i standardowo, jak to przy chorobie bywa w jego wypadku, ma wilczy apetyt.

Podziwiam moje dziecko za to jak znosi różnego rodzaju choroby. Za to, że potrafi się uśmiechać i bawić kiedy ma 40-stopniową gorączkę, kiedy męczy Go duszący kaszel, boli ząb czy brzuszek. Wielu dorosłych powinno się tego od dzieciaczków nauczyć, tego jak z uśmiechem na twarzy iść przez chorobę. SONY DSC Akcja nebulizacja i podanie dwóch dawek antybiotyku przyniosły pierwsze efekty – od dwóch tygodni przespaliśmy wczoraj całą noc 🙂

SONY DSC Nasze tipi stało się chwilowo centrum zdrowia.

SONY DSC

Przymusowe wolne