Lenistwa nad Tamizą ciąg dalszy – Londyn part II

Tak jak już pisałam, tym razem nie nastawialiśmy się na typowe zwiedzanie stolicy Wielkiej Brytanii. Dziś mała fotorelacja z tego co udało się nam zobaczyć.SONY DSC

SONY DSC SONY DSC SONY DSC

SONY DSC

to wielkie koło rowerowe w tle chyba każdy poznaje  – London EyeSONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

jak widać piesek zwiedza z nami Europę, tym razem otrzymał dwa imiona „amor” i „kropek”

SONY DSC

SONY DSC SONY DSC

spokojniejsze zakątki Hyde Park’u

SONY DSC SONY DSC SONY DSC

SONY DSC

ciężko było przejść obok tego samochodu obojętnie

SONY DSC

Harrods

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

raj dla Max’a – kamyczki

SONY DSC

wystawa „Sensacyjne Motyle” w Muzeum Historii Naturalnej

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

ciasteczkowy potwór

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

SONY DSC

i śpiący dinozaur, który przyprawił ciocię Kasię o lekki zawał 🙂

78101_anglia_londyn_muzeum_historii_naturalnej

Pogoda dopisała nam podczas całego trzydniowego pobytu, dzięki czemu mogliśmy eksplorować Londyn skąpany w promieniach słońca, a kurtki przeciwdeszczowe spokojnie odpoczywały w walizkach. 

We will be back soon !

Reklamy
Lenistwa nad Tamizą ciąg dalszy – Londyn part II

Co to był za weekend, czyli Londyn raz jeszcze – dzień pierwszy

Kolejny długi weekend za nami. Pełen emocji, nowych wrażeń i doświadczeń. W ostatnim wpisie troszkę martwiłam się o reakcję Max’a na pierwszy lot samolotem. Zupełnie niepotrzebnie. Jego zachowanie przerosło moje oczekiwania. Spokojnie przetrwał podróż zarówno tam jak i z powrotem. Chyba sam lot nie zrobił na nim większego wrażenia.
Za to podróżowanie metrem i widok ludzi o innym kolorze skóry już wywoływał lekkie zdziwienie i zachwyt.

Pierwszy raz odwiedziliśmy Londyn kiedy tatko jeszcze nie był tatkiem, a nawet nie był mężem. Wtedy to w bodajże 3 dni zwiedziliśmy chyba wszystkie ważniejsze miejsca a w 3 noce nadrobiliśmy czas z przyjaciółmi. Tym razem nastawiliśmy się na spontan i totalny luz. Bez biegania i zwiedzania. Przecież Big Ben i Pałac Buckingham wyglądają tak samo od wieków, a Max z takiego rodzaju wycieczki pewnie i tak nie będzie zbyt wiele pamiętał. Uważam, że jak na podróż z dzieckiem i tak udało nam się zobaczyć bardzo dużo i poznać Londyn od tej innej, bardziej zielonej strony 🙂 Najważniejszym założeniem było spędzić czas razem z wujkiem i ciocią i nowymi wujkami i ciociami, które Max czarował swoją „minką nr 1”. 
Kolejny raz spotkaliśmy się z polską gościnnością na obczyźnie, z miłym przyjęciem i cudownym towarzystwem.
O pysznym jedzeniu nie wspominam bo na samą myśl o tym co potrafią wyczarować ciocie Kasie, ślinka cieknie. Żeby nie było, wujek Łukasz jest specjalistą od wyśmienitych drinków. Ale o tym już nie będę tu pisać. What happens in London, stays in London 🙂

Zostawiam Was ze zdjęciami z leniwych spacerków nad Tamizą. Enjoy !

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Już w czwartek zapraszam na kolejną foto-relację 🙂

Co to był za weekend, czyli Londyn raz jeszcze – dzień pierwszy