Zgrany team

Nachodzą mnie czasami takie chwile kiedy to zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie bez Max’a. Bez jego uśmiechu, płaczu, przytulasków, fochów i dąsania. Bez opowieści w bliżej mi nie zrozumiałym języku 😉 Bez rozrzuconych zabawek i bez codziennej sterty prania. Bez całego tego rozgardiaszu, który wprowadził. Gdzie byłabym teraz, gdyby nie On. Jakimi ludźmi się otaczała, w co wierzyła i czym się interesowała. Miała więcej czasu dla siebie, czy może wręcz przeciwnie, nadal miała problemy z organizacją 🙂
Potem patrzę na tego brzdąca, który z każdym kolejnym dniem pokazuje mi jak dużo już potrafi i wiem, że bez niego to nie byłoby to samo. Nasze dopełnienie, nasza kropka nad i. Chociaż czasami potrzebujemy chwili oddechu, to na dobrą sprawę nie potrafimy już bez siebie żyć.

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

czapka – h&m, kurtka – decathlon, dresiaki – f&f, buciki – PUMA (prezent), jeździk – TU

Reklamy
Zgrany team

Space craft w wersji mini

Długo dumałam nad tym jak zmusić moje dziecko do aktywności. Max, do tej pory, należał raczej do drużyny intelektualistów i więcej czasu poświęcał książkom i kolorowankom. Ruch to nie było to co tygrysek lubił najbardziej.
A jak ogólnie wiadomo, ruch to zdrowie. Należało więc wymyślić coś, co spowoduje, że ten mały człowiek zacznie po prostu szaleć, tak jak na dzieciaka przystało, a nie przesiadywać z nosem w książkach (na to jeszcze przyjdzie czas).

Podejrzałam kiedyś u Makóweczek ciekawie wyglądający pojazd o tajemniczej nazwie Plasma Car. Zapytałam wujka Google co to. Ten skierował mnie na youtube i ……… już byłam kupiona 🙂
A fakt, że sama będę mogła się tym pojazdem przejechać chyba przesądził decyzję zakupu.

Na początku Max przechodził obok jeździka dość obojętnie. Nie potrafił na niego wsiąść samodzielnie i to zniechęcało Go do zabawy. Jednak po kilku dniach, kiedy wymyślił już jak się na niego wdrapać, podpierając się przy tym o ścianę, zabawa zaczęła się na całego. Niestety z powodu choroby nie mogliśmy wyjść na podwórko i przetestować pojazdu w terenie. Pozostawało nam jedynie obijanie ścian w domu, ale widząc jaką ma z tego radochę, zagryzałam zęby i czekaliśmy na pierwsze testy outside.

Teraz młody śmiga na swoim „kosmicznym pojeździe” (tak jeździk określiła pewna starsza Pani, którą spotkaliśmy na spacerze) a ja staram się za nim nadążyć 🙂
To był udany zakup.

DSC02158a DSC02159a DSC02161a DSC02168a DSC02175a DSC02178a DSC02180a DSC02184a DSC02189a

DSC02191b DSC02200a

spodenki – F&F, bluza – Lupilu, kaloszki – Decathlon, czapka i komin – Rorek

jeździk – Plasma Car

 

Space craft w wersji mini