Dzień wagarowicza

I miało być już po wszystkim. Miało być bez lekarstw, bez antybiotyku z możliwością wychodzenia na zewnątrz i korzystania z pięknej pogody. Niestety jest zupełnie inaczej. Jest nadal antybiotyk, są nadal nebulizacje i truchlejące serce matki, która patrzy na swoje dziecko i rozkłada ręce, bo to i śmieje się i gaworzy i rozpiera je energia, a w płucach szaleje zaraza i wyjść nie chce. I pytanie rodzi się głowie, jak zmusić malucha do odksztuszania ? Oklepywanie nie daje zamierzonych efektów a kaszlu mamy jak na lekarstwo. Już nawet sama chodzę i kaszlę „na niby”, żeby młody naśladował – czasami pomaga, ale rzadko. Poza tym jednym małym problemem, patrząc na Max’a wszyscy pytają czy on aby na pewno jest chory. Niestety wirusowe zapalenie płuc nie odpuszcza, ale my też nie i walczymy dalej. Przynajmniej Dzień Wagarowicza spędzamy z dala od pracy, choć wolelibyśmy z innym stanem zdrowia.

DSC00321 DSC00367 DSC00342 DSC00328 DSC00376 DSC00333

koszulka – Zara

okulary – z pudła skarbów mamy 🙂

Reklamy
Dzień wagarowicza