Zgrany team

Nachodzą mnie czasami takie chwile kiedy to zastanawiam się, jak wyglądałoby moje życie bez Max’a. Bez jego uśmiechu, płaczu, przytulasków, fochów i dąsania. Bez opowieści w bliżej mi nie zrozumiałym języku 😉 Bez rozrzuconych zabawek i bez codziennej sterty prania. Bez całego tego rozgardiaszu, który wprowadził. Gdzie byłabym teraz, gdyby nie On. Jakimi ludźmi się otaczała, w co wierzyła i czym się interesowała. Miała więcej czasu dla siebie, czy może wręcz przeciwnie, nadal miała problemy z organizacją 🙂
Potem patrzę na tego brzdąca, który z każdym kolejnym dniem pokazuje mi jak dużo już potrafi i wiem, że bez niego to nie byłoby to samo. Nasze dopełnienie, nasza kropka nad i. Chociaż czasami potrzebujemy chwili oddechu, to na dobrą sprawę nie potrafimy już bez siebie żyć.

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

czapka – h&m, kurtka – decathlon, dresiaki – f&f, buciki – PUMA (prezent), jeździk – TU

Reklamy
Zgrany team

Majowe zmarzluchy

Kolejny raz pogoda pokrzyżowała nam plany. Weekend mieliśmy spędzić na zwiedzaniu zakątków Sandomierza, a zamiast tego dokonaliśmy drobnego przemeblowania w mieszkaniu. Brak deszczu, zachęcił do spaceru w Szczyrku, skakania po kałużach i sprawdzania poziomu wody w rzece. Trudno było odwrócić uwagę Max’a od niewielkiego wodospadu. W taką pogodę idealnie sprawdziły się wkładki polarowe do kaloszy Wola oraz softshell z Decathlonu. 

Na szczyrkowskim deptaku nie spotkaliśmy praktycznie żadnego entuzjasty spacerów w taką pogodę, więc Max miał całą szerokość spacerniaka dla siebie.
Wszystko było OK, nawet pomimo zmarzniętych paluchów, gdyby nie jedna sytuacja, o której przeczytacie na naszym fanpage.

I może się czepiam i robię z igły – widły, ale dopóki mam z tym problem będę mówić o tym głośno. Uważam że, skoro miejscowość turystyczna, która nastawiona jest na turystów, w dużej mierze rodziny z dziećmi, to chyba knajpa, przepraszam, restauracja w samym centrum Szczyrku może zainwestować całe 250 zł i ułatwić życie rodzicom maluchów w pampersach. Póki co, pretenduje do listy miejsc nieprzyjaznych dzieciom.

Jeśli już jesteśmy w temacie przewijaków polecam Przewijak na trasie, więcej o tej stronie pisała już Beskidzka mama.

DSC02211a DSC02225a DSC02231a DSC02242a DSC02245a DSC02252a DSC02261a DSC02288a DSC02291a DSC02331a DSC02395-1a

A wieczorem, korzystając z Nocy Muzeów, matka straszyła duchy na Starym Cmentarzu Ewangelickim w Bielsku-Białej.

SONY DSC

SONY DSC SONY DSC SONY DSC SONY DSC

Majowe zmarzluchy

Cisza i spokój

Święta, święta i po świętach.
Ale to były zupełnie inne święta niż dotychczas. Takie na totalnym luzie.

Nie było ciśnienia, że okna muszą być umyte a ciasto wstawione do piekarnika. Nie goniliśmy w ogóle a i tak wszystko było gotowe na czas.
Można było spokojnie się wyciszyć i cieszyć chwilami w swoim towarzystwie.

Tak szczerze powiedziawszy nie lubię świąt, całego tego szaleństwa z nimi związanego. Tych kolejek w sklepach, gdzie ludzie robią zapasy tak jakby po świętach wszystkiego miało zabraknąć.
To nie są już takie święta jak te kiedy byliśmy mali, kiedy to sklepy były zamknięte od popołudnia Wielkiej Soboty aż do po świątecznego wtorku.

Ale pomimo mojego negatywnego nastawienia do całej tej atmosfery, żałuję że już się skończyły. To był magiczny czas, głównie dzięki naszemu małemu króliczkowi, który ze swoim dobrym humorem rozganiał deszczowe chmury i jednym uśmiechem sprawiał, że chciało się wstać od stołu i wyjść na spacer czy do piaskownicy.
Bo co z tego, że przed chwilą padał deszcz. Zakładaliśmy kaloszki i wyfruwaliśmy na zewnątrz zaczerpnąć świeżego powietrza i kilku kropel wiosennego deszczu (też znacie ten przesąd, że pomaga dzieciakom rosnąć :)?).
Skacząc po kałużach, odpowiadaliśmy nieskończoną ilość razy na pytania „a cio to?” , „a to?”, „a tu?, pokazując jak w około przyroda budzi się do życia.

I jeszcze nasza pierwsza przedświąteczna rozmowa z Max’em, kiedy to po powrocie z pracy zastałam mega bałagan w jego pokoju:
A: „Maxiu, dlaczego tu jest taki bałagan, oszalałeś kochanie?”
M (z łobuzerskim uśmiechem): „a ti?”

tak, że teges, relax, take it easy 🙂

 DSC01192aradość z takiej ilości piasku – bezcenna

DSC01208ana początku tatko jeszcze asekurował, a później ….

DSC01212aśmigał sam, aż piszczał z radości

DSC01220a

już kombinuje skróty

DSC01234aDSC01260aplac zabaw na wysokości 526 m n.p.m

DSC01256aDSC01271aDSC01280a DSC01285a DSC01287a DSC01290a

 takim uśmiechem rozbraja mnie co dzień 🙂

Cisza i spokój