Space craft w wersji mini

Długo dumałam nad tym jak zmusić moje dziecko do aktywności. Max, do tej pory, należał raczej do drużyny intelektualistów i więcej czasu poświęcał książkom i kolorowankom. Ruch to nie było to co tygrysek lubił najbardziej.
A jak ogólnie wiadomo, ruch to zdrowie. Należało więc wymyślić coś, co spowoduje, że ten mały człowiek zacznie po prostu szaleć, tak jak na dzieciaka przystało, a nie przesiadywać z nosem w książkach (na to jeszcze przyjdzie czas).

Podejrzałam kiedyś u Makóweczek ciekawie wyglądający pojazd o tajemniczej nazwie Plasma Car. Zapytałam wujka Google co to. Ten skierował mnie na youtube i ……… już byłam kupiona 🙂
A fakt, że sama będę mogła się tym pojazdem przejechać chyba przesądził decyzję zakupu.

Na początku Max przechodził obok jeździka dość obojętnie. Nie potrafił na niego wsiąść samodzielnie i to zniechęcało Go do zabawy. Jednak po kilku dniach, kiedy wymyślił już jak się na niego wdrapać, podpierając się przy tym o ścianę, zabawa zaczęła się na całego. Niestety z powodu choroby nie mogliśmy wyjść na podwórko i przetestować pojazdu w terenie. Pozostawało nam jedynie obijanie ścian w domu, ale widząc jaką ma z tego radochę, zagryzałam zęby i czekaliśmy na pierwsze testy outside.

Teraz młody śmiga na swoim „kosmicznym pojeździe” (tak jeździk określiła pewna starsza Pani, którą spotkaliśmy na spacerze) a ja staram się za nim nadążyć 🙂
To był udany zakup.

DSC02158a DSC02159a DSC02161a DSC02168a DSC02175a DSC02178a DSC02180a DSC02184a DSC02189a

DSC02191b DSC02200a

spodenki – F&F, bluza – Lupilu, kaloszki – Decathlon, czapka i komin – Rorek

jeździk – Plasma Car

 

Reklamy
Space craft w wersji mini

Daj mu to co najcenniejsze…

Zastanawiając się nad prezentem dla Max’a z okazji Dnia Dziecka rozważaliśmy z tatkiem różne rodzaje zabawek i pojazdów dostępnych na rynku. I pewnie jak większość rodziców i dziadków, mamy dylemat co kupić maluchowi. Jak trafić idealny prezent wśród mnóstwa dostępnych ofert?
Do głowy przyszedł mi zupełnie inny pomysł. Mianowicie jak spędzić ten dzień, tak żeby Max (i my również 😉 ) faktycznie odczuł, że jest Dzień Dziecka. Odpowiedź przyszła szybciej niż się spodziewałam. Z uwagi na fakt, że na co dzień większość czasu Max jest w żłobku a my z tatkiem w pracy – w Dzień Dziecka damy mu to czego brakuje mu najbardziej – chwil spędzonych razem, czasu, którego w tygodniu mamy tak niewiele. Bo o ile bardziej zapamięta fajny dzień z rodzicami, podczas którego będziemy puszczać bańki mydlane i latawca, poszalejemy na rowerach po parku, zjemy watę cukrową i lody a może i wyskoczymy na piknik jeśli pogoda dopisze.

Porównałam ostatnio jego reakcje w dwóch sytuacjach. Pierwsza kiedy dostał nową zabawkę i druga, kiedy oznajmiłam mu, że wychodzimy na plac zabaw, i jego ulubione zjeżdżalnie.
Zgadnijcie przy czym był śmiech i okrzyki radości. Ubierał czapkę z prędkością światła i sam wybrał sobie buciki w których chce wyjść. Takie oto nieszablonowe dziecko nam się trafiło 🙂

Oczywiście kwestia prezentów na Dzień Dziecka też nas nie ominie, ale tu pole do popisu pozostawiam Dziadziowi i Babciom, którzy rozpieszczają Go jak mogą – na szczęście w granicach rozsądku 🙂

Tymczasem zostawiam Was z naszym sobotnim obcowaniem z naturą.

DSC02074a DSC02076a DSC02086a DSC02087a

DSC02096aTata, ale w tamtą stronę !!!

DSC02103a

czapka – GAP, koszulka – H&M, spodenki – F&F, tenisówki – Lee Cooper

DSC02104aDSC02114a DSC02121a DSC02126a DSC02138a

 

Daj mu to co najcenniejsze…