Baby on board czyli nasze MUST HAVE w podróży samolotem


Już w piątek czekają Max’a nie lada przeżycia. Nasze dziecko pierwszy raz w życiu poleci samolotem.
Nie będę ukrywać, że mam lekki stres przed tą podróżą, bo o ile wiem jak Max zachowuje się podczas jazdy samochodem, to szczerze nie wiem, czego mam się spodziewać tam w powietrzu. Cicho i naiwnie liczę, że będzie to dla niego wielka atrakcja i cały lot minie nam przyjemnie i bez niespodzianek.

Już przed wyjazdem do Niemiec miałam dylemat, co spakować maluchowi do walizki. Co może się nam przydać a bez czego jesteśmy w stanie się obejść. Pakowanie przebiegało bezstresowo, ponieważ nie miałam ograniczonego wagowo bagażu, jednak teraz to już zupełnie coś innego. 

Sen z powiek spędza mi pakowanie bagażu podręcznego, który i tak zapewne będzie zdominowany przez rzeczy Max’a.

Na pierwsze miejsce na naszej liście wysuwa się JEDZENIE

Ponieważ lot mamy dość wczesnym rankiem musimy zabrać ze sobą mleko, najlepiej już przyrządzone i koniecznie ciepłe.
Do tego idealna będzie butelka PACIFIC BABY, która jest z nami już od dłuższego czasu i jeszcze nigdy nas nie zawiodła. Utrzymuje odpowiednią temperaturę przechowywanego pokarmu a dzięki różnym ustnikom przyda się na długie lata. 

Suchy prowiant w postaci paluszków czy krakersów to kolejny MUST HAVE. Myślę, że dobrym pomysłem będzie również słodka drożdżówka lub croissant. 

Nasz lot będzie trwał zaledwie albo aż 2,5 godziny, więc niezbędne będą również UMILACZE CZASU.
Najpraktyczniejszym pomysłem są bajki na telefonie lub tablecie.
Z pewnością zabierzemy też książki. Myślę, że te pozycje z naszej biblioteczki sprawdzą się idealnie, Poczytajki 2-latka oraz Wierszyki 2-latka.

Ponieważ rozpoczęliśmy proces odstawiania smoczka oraz pieluszki i podajemy je tylko podczas popołudniowej drzemki i na nocny sen, obowiązkowo leci z nami ulubiona przytulanka Myszka Miki.
Kilka ulubionych samochodzików też nie zajmie dużo miejsca w bagażu a może okazać się zbawienną pomocą w trudnych chwilach.

Oczywiście takie rzeczy jak pampersy, chusteczki nawilżające, kocyk (klimatyzacja) i coś przeciwbólowego na wszelki wypadek, to rzeczy poza listą, o których mam nadzieje, nie zapomnimy w ferworze pakowania 🙂

Czy leci z nami wózek ? Oczywiście, że tak. Na szczęście w tym temacie linie lotnicze wychodzą naprzeciw małym pasażerom i zezwalają na przewóz 1 sztuki wózka lub fotelika samochodowego.

Na koniec pozostają tylko bilety i dokumenty tożsamości rodziców i dziecka. O ich wyrabianiu pisałam Wam tutaj {klik}.

Mam nadzieje, że o niczym nie zapomniałam ?

Do zobaczenia po powrocie z Londynu, gdzie Max wpadnie z wizytą do chrzestnego i cioci Kasi.
Z pewnością przez cały ten czas będziemy obecni na Instagramie {klik}

Reklamy
Baby on board czyli nasze MUST HAVE w podróży samolotem

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s